Maraton z nutką egzotyki

Piotr Wachowiak i Jerzy Mazurkiewicz już kilka razy powtarzali sobie, że czas z maratonami skończyć i że to już ostatni raz. Pasja i chęć pokonywania własnych barier, a przy tym satysfakcja, jaką daje ukończenie maratonu nie dają łatwo za wygraną. Gdy pracownicy kopalni Rudna dowiedzieli się, że w styczniu organizowany jest maraton w Marrakeszu w Maroku, nie mogli przejść obojętnie obok kolejnej okazji do sprawdzenia swojej formy.

– Co roku staramy się wystartować chociaż w dwóch zagranicznych maratonach. W tym roku wybór padł na Marrakesz. Chcieliśmy pogodzić zimowy wypoczynek w tym ciekawym kraju z rozpoczęciem sezonu biegowego– mówi Piotr Wachowiak, zastępca kierownika Działu Górniczego GG-2. –Startowaliśmy już w różnych europejskich maratonach, ale chcieliśmy spróbować czegoś innego, poczuć trochę egzotyki – dodaje Jerzy Mazurkiewicz, pomiarowy z Działu Mierniczego.

Marrakesz nie jest nadmorskim kurortem – to niespełna milionowe miasto jest żywym, dynamicznym organizmem, w którym trudno znaleźć spokojne miejsce. Nawoływanie muezinów z licznych meczetów, sprzedawcy, którzy nie pozwalają, by ktokolwiek przeszedł obok ich kramów obojętnie, ogromny ruch uliczny, klaksony, skutery, osiołki. Egzotyka w czystej postaci. – Wąskie uliczki, pełno ludzi, zapachy, kolory, uliczne kuchnie, tam było wszystko. Ciekawe są jednak okoliczne miejscowości, góry Atlas czy pustynia, które staraliśmy się w miarę możliwości zwiedzić – opowiada Jerzy Mazurkiewicz.

Specyfika miasta nie pozwalała na odpowiednie przygotowanie do biegu, co dla naszych zawodników stanowiło niemałe zaskoczenie. – W Marrakeszu trudno przeprowadzić trening biegowy. Nigdy do tej pory się nie zdarzyło, że przed maratonem właściwie nie biegamy. Do samego startu kontynuujemy plan treningowy. Ten plan został jednak przerwany, bo w mieście właściwie nie da się trenować – opowiada Piotr Wachowiak. – Jedynie wstając wcześnie rano jest szansa, by trochę pobiegać tymi ciasnymi uliczkami, które już od godziny 8 bardzo szybko się zapełniają – dodaje Jerzy.

– Maroko kojarzyło nam się z krajem ciepłym. Bardzo nas jednak zaskoczył fakt, że wieczorami trzeba było chodzić w ciepłych kurtkach a w dniu maratonu wydawało się, że na trawie jest szron, było może 3 stopnie powyżej zera. Jak kończyliśmy maraton temperatura dobijała natomiast do 20 stopni. Skok temperatury w ciągu kilku godzin był bardzo duży – mówi Piotr Wachowiak.

Jak wyglądał sam bieg i jego organizacja? To też było pewnego rodzaju zaskoczenie dla naszych reprezentantów. – Porównując kwestie organizacyjne, polskie maratony mają znacznie wyższy i bardziej profesjonalny poziom. Największe trudności sprawiły brak informacji o niektórych kwestiach istotnych dla zawodników, a także – co ciekawe – problem z wbiegnięciem na metę – relacjonuje Piotr Wachowiak. – Zawodnicy, którzy przebiegli połowę maratonu (tzw. połówka), ustawiali się na mecie z całymi rodzinami, by porobić sobie zdjęcia, przez co osoby, które biegły cały dystans, musiały się przepychać, by ukończyć bieg – dodaje Jerzy Mazurkiewicz.

– Nie można jednak powiedzieć, że na samej trasie był chaos. Była ona dobrze przygotowana i oznakowana. Prowadziła przez bardzo malownicze miejsca, które ze względu na brak presji wyniku mogliśmy spokojnie pooglądać. Liczne gaje oliwne, ogrody palmowe, urokliwe przedmieścia, które sprawiały, że biegło się naprawdę przyjemnie – opowiada Jerzy Mazurkiewicz. – Od początku zakładaliśmy, że bieg ten będzie dla nas doskonałym treningiem i rozpoczęciem sezonu. Nie nastawialiśmy się na wynik, więc w trakcie mogliśmy obserwować otaczające nas widoki – dodaje Piotr Wachowiak.

Jak przyznają nasi biegacze, zagraniczne maratony są dla nich zawsze niespodzianką i formą aktywnego spędzenia czasu podczas wypoczynku. Za każdym razem jest to również ogromna satysfakcja i kolejny cenny wpis w biegowym CV. – Dyszek i połówek właściwie się nie pamięta, już się ich nie liczy. Maratony możemy wymienić wszystkie. To dla nas za każdym razem wielkie przeżycie.

aut. Michał Zaremba
http://extranet.kghm.com

2018.02 Maraton Marrakesh


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *